czwartek, 9 stycznia 2014

Na dzień dobry.


Nieparzysty dzień miesiąca, z 10 dzień od założenia bloga a jeszcze nic nie napisałam. Głupio mi! Miałam napisać recenzję pierwszej przeczytanej książki w Nowym Roku, ale jakoś przebrnąć nie mogę. Chyba "Kandydat z piekła" Mastertona chce ze mną zostać na dłużej, pocieszam się, że już tylko połowa. Dopiero dziś ogarnęłam życie po świątecznej przerwie (Kabaty, pozdrawiam!). Jak już już myślałam, że wszystko ogarnięte okazało się, że zapomniałam o szkole! I jak to zwykle bywa lepiej zrobić coś innego niż pisać prace kontrolne czy uczyć się.
Ciągle też pracuje nad wyglądem bloga, ciągle jestem niezdecydowana, ciągle coś uzupełniam więc póki co jest jak jest, aż wreszcie będzie idealnie! Ale jak to ze mną bywa potrzeba trochę czasu.
No, więc żeby nie było tu tak pusto, żebym ja nie czuła się głupio, żeby nie było, że jestem niesłowna postanowiłam pokrótce napisać o moich ulubieńcach książkowych! Czytałam je z pewnością więcej niż jeden raz. I niema ich dużo. Myślę, że uda mi się tu zawrzeć też książki, które w przeciągu pół roku zrobiły na mnie ogromne wrażenie. 

Pierwsze dwa miejsca zajmuje moja ukochana autorka ze swoimi powieściami, a mianowicie Jane Austen i jej "Mansfield Park" i "Duma i uprzedzenie". Kocham klimat tych książek, język i zabawne autentyczne angielskie żarty Austen. To, w jaki sposób przedstawia ludzie charaktery, wady, zalety słabości i pragnienia. Są to powieści, przy których można w pełnie się zrelaksować. Przy piecu - kominku, kocyku i herbacie. Najlepsze na samotne wieczory i poprawę humoru. Lepsze od czekolady - potwierdzam! Wszystkie książki napisane przez Austen są warte uwagi, bo być może komu innemu spodoba się "Emma" a jeszcze komu innemu "Rozważna i romantyczna" czy "Opactwo Nothanger", wszystko zależy od naszych upodobań.

Trzecie i ostatnie miejsce zajmuje mój ulubiony polski pisarz pan Andrzej Pilipiuk ze swoimi nieziemskimi niesamowitymi niezwykle zabawnymi Kronikami Jakuba Wędrowycza. Pierwsze książki, przy których śmiałam się nie zwracając uwagi na otaczających mnie ludzi - od tamtej pory robię tak za każdym razem jak mnie coś w książce śmieszy - śmiałam się głośno! Jak sobie wyobrażam 80letniego dziadka pijącego bimber własnej roboty, który ma przygody dosłownie nie z tej ziemi to sobie myślę: "Cholera Andrzej, chłopie, Ty to musisz mieć wyobraźnię! Moje ulubione przygody to te z udziałem Rosjan albo rozgrywające się na terenach rosyjskich. Uwielbiam przezabawne teksty Wędrowycza. Jeśli potrzebujecie dużej dawki śmiechu Wędrowycz jest lepszy niż śmieszne kotki na YT. W przypadku Pilipiuka wszystkiego jego książki, które do tej pory przeczytałam od razu pokochałam, wszystkie są niesamowite!

A teraz książki, które zrobiły na mnie wrażenie i chętnie przeczytam je jeszcze nie jeden raz.
Numer pierwszy to Stephen King i jego "Ręka Mistrza" ostatecznie przekonały mnie do jego stylu pisania, ba do jego powieści! Wpadłam po uszy i do teraz nie wiem, jakim cudem byłam taka głupia, że omijałam w bibliotece półkę z jego książkami, tłumacząc sobie, że nie są dla mnie, że nie przypadną mi do gustu! Dziękuję Minio!

Numer dwa to Joe Hill "Rogi". Zaskoczył mnie fantastycznie rozbudowaną fabułą, świetnie opisanymi bohaterami. Momentami byłam pewna, że są prawdziwi a to, co się dzieje, dzieje się naprawdę. Kreacja głównego bohatera naprawdę wymowna. Nie zdradzę więcej tą książkę trzeba po prostu przeczytać.

I na koniec numer trzeci John Green i jego dwie powieści "Gwiazd naszych wina" i "Szukając Alaski".
Chyba nie jestem w stanie napisać żadnego sensownego zdania, bo jak sobie przypomnę, o czym były te książki to chce mi się najzwyczajniej w świecie płakać. Wiem jedno są niesamowite. Ukazują życie z innej jeszcze innej perspektywy niż we wszystkich książkach, jakie do tej pory czytałam. Są prawdziwe. Są realistyczne. I potrzeba przy nich całą masę chusteczek higienicznych albo od razu rolkę papieru!

No i dotarliśmy do końca. Za ok. 230 stron będzie PIERWSZA OFICJALNA recenzja.
Do tego czasu Niech Moc Książek będzie z Wami

1 komentarz:

  1. Nie wiedziałam, że aż tak spodobały Ci się książki Pilipiuka, możemy przybić piąteczkę : )
    P.S. Podobno Wędrowycz istnieje naprawdę ^^

    OdpowiedzUsuń